Wszystkie odloty Cheyenne'a
a swoją posępnością robi konkurencję Kłapouchemu. Cheyenne (Sean Pean) - były frontman alternatywnej kapeli - nie wyobraża sobie statecznego życia. Codziennie powolnym krokiem przemierza trasę od cmentarza do TESCO. Wtorkowymi porankami rozgrywa z żoną partyjkę squasha. Weekendami włóczy się po centrum handlowym z m
roczną przyjaciółką, wspominając stare rockandrollowe czasy. Na wieść o śmierci ojca ikona amerykańskiego rocka, wyruszy w podróż życia. Będzie błądzić po pustyniach, zwiedzać obskurne motele, nachodzić starsze dewotki. Od czasu do czasu otrze się o głęboką depresję. Zawsze przezorny. Nigdy ubezpieczony. Bowiem cel uświęca wszystkie środki - Cheyenne pragnie rozwiązać zagadkę utraconej młodości ojca. Prawda musi ujrzeć światło dzienne. Choćby była okupiona morderstwem... Wszystkie odloty Cheyenne'a obejrzeć warto. Nie tylko dla krwistoczerwonych ust Peana, jego gotyckich stylizacji i emo usposobienia. Warto, aby przekonać się, że dobre kino trzyma widza w napięciu do ostatniej sekundy. I nie zrażajcie się tytułem. „Tytułowa profanacja” to specjalność polskich tłumaczy. (Marta Małkińska) Foto: kadr z filmu Wszystkie odloty Cheyenne'a