Seks w ZSRR
Nie bez kozery Beatlesi wracali do USSR. James Bond, walcząc z sowieckim imperium jakoś nie radził sobie w starciu z magnetyczną alkową rosyjskich księżniczek. Katiusz najładniejsza jest wtedy, kiedy odziana jest tylko w kałasznikowa. Te stereotypy nie biorą się znikąd. O ich powstawaniu i o tym, jak pielęgnowany był kult seksu w rewolucyjnej, radzieckiej a wreszcie zdekomunizowanej Rosji opowiada wystawa "Seks w ZSRR". Zaczniemy od filmu "Dziwadła i ludzie" w reżyserii Aleksieja Bałabanowa. Akcja toczy się w Sankt Petersburgu na początku XX wieku, kiedy to w kawiarniach i na salonach modne są dyskusje o świeżo odkrytej sztuce filmowej, a amatorzy erotyki znajdują w tym medium nowe upodobanie.
Reszty zdradzać nie będziemy. Film prezentowany jest w ramach festiwalu Sputnik nad Polską, który już po raz piąty zaprezentuje polskiej publiczności meandry rosyjskiej sztuki filmowej. Poza filmem na wystawie będzie można zobaczyć plakaty, którymi jak się okazuje przesiąkła nasza kultura wizualna. Co więcej zaprezentowane zostaną dokumenty takie jak dekret "O skasowaniu prawa własności prywatnej w stosunku do kobiet" (1918r.). Muzeum Erotyki zabierze nas na pikantną wycieczkę wgłąb seksualnych aspektów rosyjskiej kultury. Trzeba tam być. Wernisaż (tylko z zaproszeniami!) już 15 listopada. (Alek Hudzik)
16.11-04.12, Warszawa