10/2009
Polowanie na Czerwony Październik
Październik to mój ulubiony miesiąc. Ważne spotkania, rozstania, przeprowadzki, powroty i zakochania zazwyczaj przypadają u mnie na ten okres roku. Kocham październik, chociaż potrafi kąsać, wprawniej nawet od kwietnia, o którym T.S. Eliot pisał, że to najokrutniejszy miesiąc. Mój październik zdecydowanie jest kobietą. Wiecznie na skraju załamania nerwowego, śmiejącą się nieco za głośno i pijącą dużo za dużo wina. Asertywną, o osobowości nomadycznej, politycznie niepoprawną, transgresywną (wybrałam to metodą losową ze „Słowniczka słów modnych i niemodnych [w humanistyce]” Pawła Śpiewaka). Oczywiście słowniczkiem tym trochę prowokuję, okazuje się jednak, że zdarzają się ludzie na wszelkie transgresje impregnowani. Czyli, za Śpiewakiem znów, odporni na: „przekraczanie ustalonych kanonów, zwyczajów, wrażliwości, języka mówienia”. Nie zachęcam bynajmniej do bezmyślnej żonglerki pojęciami typu „dyskurs” lub „metanarracja”. Wiem, że niektórym z Was na sam widok tych wyrazów wyskoczą uczuleniowe bąble. Cóż mam jednak począć, skoro moja październikowa diwa jest transgresywna właśnie? Bardziej może myślowo niż płciowo. Taki jest też ten numer „Exklusiva”. Gramy w niebezpieczną grę, damsko-męską. O męskości rozmawiamy z Michałem Żebrowskim, który przyznał niedawno, że był szowinistą (str. 38). O kobiecości rozmawiamy za to z Anią Grodzką, która jeszcze całkiem niedawno była mężczyzną (str. 48). Chociaż nie jest to oczywiste – Mike Urbaniak, a my wraz z nim, zadaje pytanie o to, gdzie zaczyna się kobiecość, na ile jest ona kulturową kalką. Pyta, czym jest płeć: tajemnicą psychiki czy fizjologii? Michał Żebrowski tego typu dociekania, dodajmy uczciwie – być może wyłącznie w naszym wydaniu – postrzega jako „chałupnicze teorie psychologiczno-biologiczno-społeczne”. Przeczytajcie, rozsądźcie sami. Jesteśmy tylko skromnymi bękartami popkultury na tropie październikowego słońca.
Hanna Rydlewska










