9/2008
Z TWARZĄ MARILYN MONROE
Pierwszy raz z Korą „Exklusiv” przeżył dawno, bo aż pięć lat temu. Okładkę czwartego numeru naszego pisma zdobiło zdjęcie Artura Wesołowskiego, na którym Kora ukryła się za słusznych rozmiarów pióropuszem. W sesji opublikowanej w środku jej twarz zakrywały za to maski polskich projektantów: Ani Pokropek, Gosi Baczyńskiej oraz Macieja Zienia (wówczas jeszcze atelier Dochnal & Zień). Kora teoretycznie nie była nigdzie podpisana jako Kora, redakcja ogłosiła nawet konkurs pod hasłem: zgadnij, kto to taki. Prowokacja była możliwa wyłącznie dlatego, że twarz Kory Jackowskiej jest w Polsce tak znana jak fizjonomia – nie przymierzając – Jana Pawła II. Wokalistka Maanamu była megagwiazdą już w czasach, w których muzyki słuchało się z kaset, nie istniały pudelki i lansiki, a każdy lider rockowego zespołu miał swój prężnie działający fanklub. Kiedy dzisiaj włączam telewizor i widzę show Polsatu pod dumnym tytułem Fabryka gwiazd, to sobie myślę, że świat stanął na głowie. A produkowani taśmowo celebryci stają dla nas na głowie w Gwiezdnym cyrku. W tym miesiącu, dla zachowania zdrowia i urody, postanowiliśmy wrócić do ikon i archetypów. Do Kory, która obnażyła przed nami swoją kocią naturę, chociaż spowiada się z miłości do psa (str. 36). Do trzech pięknych i utalentowanych aktorek – Brylskiej, Lothe i Nehrebeckiej – dla których uroda przez lata była naraz przekleństwem i błogosławieństwem (str. 52). W dziale „Ludzie” zastanawiamy się z kolei nad fenomenem idola, i to raczej idola dla dorosłych (str. 58). Kontrapunktem do tych rozważań jest wywiad z Mikołajem Komarem, kronikarzem współczesnego salonowego życia, animatorem i fotoamatorem, który gwiazdy oraz gwiazdki portretuje bez cenzury (str. 46). Jego zdjęcia mówią wiele o tym, co dzisiaj, a jeszcze więcej – o tym, co jutro.
Hanna Rydlewska










