11/2008
Pełna kulturka
Nowa płyta Kings of Leon. Książka Joanny Tokarskiej-Bakir o legendach krwi, Miłość za kilka włosów Mohammeda Mrabeta, Urania tegorocznego noblisty Le Clezio. Ostatnie numery "Vice'a" i "Wallpaper'a" przywiezione z zamorskich wojaży. Wywiad z Jolą Rutowicz w "Przekroju" i zwierzenia Nataszy Urbańskiej w "Vivie!". Wystawa Nie ma sorry w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Teledysk do I Kissed a Girl Katy Perry, obejrzany na You Tube'ie. Wydanie drugie poprawione. Litell i Skolimowski. A to tylko odpryski z jednego (mojego) miesiąca konsumowania kultury. Binge eating disorder - napadowego obżerania. Kompulsywnego pochłaniania informacji. W tym wiadrze pływają prawdziwe perełki, można je jednak przeoczyć lub przerzuć machinalnie i wypluć. A potem, co najwyżej skomentować błyskotliwie na następnym wernisażu, promocji książki ukraińskiego pisarza, koncercie niszowego zespołu w niszowym klubie. Wiadomo, always attending, w życiu i na Facebooku. Jeśli boli was głowa (a mnie boli), wyłączcie piosenkę roku, która z pewnością gra właśnie w waszym iPodzie, odłóżcie swoje zabawki i przeczytajcie wywiad z kimś, kto potrafi milczeć dłużej niż pięć minut (str. 38). To pewnie paradoks, ale takie milczenie gwarantuje jakość odpowiedzi. Krzysztof Warlikowski jest skoncentrowany na teatrze, na swojej wizji teatru, na aktorach, z którymi go tworzy, na mieście, w którym buduje go od podstaw. Takie związki ze sztuką, o które walczy Warlikowski, bywają niebezpieczne. I bolesne. Nie ma dymu bez ognia, nie ma sztuki bez bólu, co łatwo powtarzać nam, znieczulonym wesołymi cukierkami z Empiku. Listopad na barykadach (str. 50). W listopadzie wosk w uszach (str. 86). Chwila ciszy też się przyda.
Hanna Rydlewska










