10/2008
Bez wstydu i bez winy
„Na dziko” lub „na ostro” – tak kusiły niedawno przechodniów billboardy reklamujące pewną sieć restauracji wyspecjalizowaną w whopperach. Jesienią można sobie darować menu typu light. Dlatego październik w „Exklusivie” zdecydowanie jest „na ostro”. „Jestem misiem, kochać chce mi się” – śpiewa na nowej płycie Maria Awaria, czyli Maria Peszek. Od momentu wydania pierwszej płyty Miasto mania, kiedy marzyła o pieprzotach, lecz nie miała czasu na seks, zrobiła się jeszcze bardziej rozerotyzowana (patrz: jej książka Bezwstydnik). Została naturalną bohaterką ostrego numeru. Zamiast ją rozbierać, ubraliśmy ją w słowa, sukienki i przedmioty, tak by przeistoczyła się w ciało-obiekt, w modną dadaistyczną rzeźbę (str. 36). Z tematem cielesności zmierzą się także artyści, którzy przyjadą w tym miesiącu do Warszawy, by wziąć udział w pierwszej odsłonie festiwalu Warszawa Centralna zatytułowanej Stygmaty ciała. Ich autorskie profile powinny was zachęcić do wizyty w Teatrze Dramatycznym, w którym ostatnio się dzieje (str. 54). W naszej galerii tymczasem „na dziko”: Mikołaj Długosz prezentuje sporą dawkę emocji, tych kibolskich i spoconych (str. 82). Sam pomysł jest prowokacją, której na szczęście się nie wystraszyliśmy. Mam nadzieję, że przełkniecie ten pikantny kąsek. Od billboardów zaczęłam i na nich skończę. Zawłaszczanie przestrzeni publicznej pod reklamy, grodzenie jej i sterylizowanie to temat, do którego próbuje się aktualnie odnieść wielu artystów. MachtRaum i Urban Affairs, projekty będące efektem współpracy polsko-niemieckiej, są odpowiedzią na komercjalizację sfery publicznej. Przeczytacie o nich w tekście, w którym zastanawiamy się także nad kondycją street artu jako takiego (str. 46). Podobno polski street art nie istnieje, tak twierdzą specjaliści ze składu Massmix. Sportretowaliśmy ich w Łapance, podczas otwarcia [v]iura, galerio-pracownio-chilloutowni na warszawskiej Pradze (str. 28). Aż wióry poszły...
Hanna Rydlewska










