12/2007
Zły czas dla socjopatów
Rozumiem tych, którzy w czasie świąt mają ochotę wziąć nogi za pas i na koniec świata. Święta są niezdrowe nie tylko dla żołądków. Relacje w rodzinach – coraz gęściej rekonstruowanych – do najłatwiejszych nie należą i tego, co zaniedbane przez cały rok, nie załatwi wspólna kilkudniowa konsumpcja. Dorosłe nowomieszczuchy powracają na łono swoich małomiasteczkowych rodzin, gdzie przez chwilę muszą udawać, że nie palą, nie są gejem i lubią kompot o smaku grzybów. Nerwowość i nomadyczność swojego stylu życia muszą skonfrontować ze stałymi porami posiłków i imperatywem przyzwoitości. Już po chwili próbują ratować się ucieczką przez modem lub do lasu na papierosa. Święta to czas trudny, bo musimy zadać sobie pytania o to, ile dla nas znaczy tradycja, czy w rodzinie pod fasadą z konwenansów jest mimo wszystko siła i czy kompromis równa się hipokryzja.
Dla wprowadzenia was w stan przedświątecznej równowagi, zrobiliśmy numer zupełnie inny niż świat, bo niemal w całości czarno-biały. Do zobaczenia w karnawale.
Agata Nowicka / endoza.x-blog.pl










