4/2006
Chuck Palahniuk.
- Kto to jest? - pytaliśmy się ludzi.
- No właśnie, kto to jest? - ludzie odpowiadali.
- To ten od "fajt klabu".
- Acha.
W Polsce ukazuje się właśnie jego druga książka. O wydanym u nas “Podziemnym kregu” niełatwo coś powiedzieć więcej poza tym, że była jedną z najgorzej przełożonych ksiązek, które wpadły mi w ręce. Trudno było zrozumieć o co chodzi i tym trudniej było pojąć, że ktoś chciał zekranizować taki bełkot. Polskie wydanie książki, która zainspirowała Davida Finchera do nakręcenia “Fight Clubu” zaliczyć można do drobnej wpadki w karierze autora. Jednej z niewielu. W końcu znaleźli się tacy, którzy mieli ochotę na sfilmowanie pozostałych książek (prawa do ekranizacji większości z nich kupiły już wytwórnie filmowe). A w kolejce do przeniesienia na ekran stoi m.in. Darren Aronofsky. Jak na amerykańską rzeczywistość przystało, nie może obyć się bez musichallu.“Fight Club” ma przenieść - tym razem na deski Broadwayu – sam David Fincher a akompaniować będzie mu Trent Reznor. Wokół Palahniuka sporo się więc dzieje. On sam przemierza świat, czytając fragmenty swoich książek. Spotkania przebiegają różnie. Podobno straciło na nich przytomność ze śmiechu 27 osób i Palahniuk chce dociągnąć do trzydziestki. Podobno nie przyjedzie do Polski z okazji premiery wydanego w oryginale “Rozbitka”. Może następnym razem. Ja nie pękam.
Kamil Antosiewicz










