

Co tydzien donosimy o nowych trendach w modzie, dizajnie i sztuce dobrego życia, zebranych z lokalnych i globalnych źródeł. Bądź na czasie.
Każdy chłopiec, który zakłada zespół, robi to po to, żeby poderwać najlepsze laski. Każda dziewczyna, która była kiedykolwiek na dobrym koncercie, powtarza za Pamelą des Barres: „I want to be close with the men who make me feel so damn good”.
W tej historii nie chodzi tylko o dobrą muzykę i seks, bo te dziewczyny, które są wystarczająco fajne, by pokazywać się z zespołem, stają się inspiracją dla pozostałych. Skrycie czy nie, chcesz, żeby ich historia stała się twoją, więc naśladujesz. Kiedy wspierane przez Franka Zappę pierwsze oficjalne groupies – GTOs – zaczynały od wstążek wokół kostek i bielizny noszonej na ubranie, każda szanująca się mieszkanka LA czy Nowego Jorku pędziła do thrift store’ów w poszukiwaniu podobnych, już wtedy vintage, zdobyczy. Dzień po tym jak Bebe Buell poznała Bowiego, wybrali się na wspólne zakupy. Następnego dnia ich zdjęcia, ubranych w nowe ciuchy i namiętnie się całujących, obiegły wszystkie gazety, ogłaszając powrót „głównej zdziry Nowego Jorku”. Dzisiejsze groupies jednak bardzo boją się tego określenia, dlatego na Peaches Geldof czy Cory Kennedy, które mają znacznie większy wpływ na trendy niż ich poprzedniczki, mówimy „It girls”. Nazewnictwo to też pewnie kwestia rangi zespołu, bo kimże są Max Drummey z The Chester French czy Donald Cumming, frontman The Virgins, przy takich zdobyczach Bebe Buell jak Todd Rundgren, Elvis Costello, Iggy Pop, David Bowie, Mick Jagger czy Jimmy Page? Czterdzieści lat temu GTOs czy Cynthia Plaster Caster uprawiająca trudną sztukę odlewania w gipsie penisów gwiazd reprezentowały silne wzorce zachowań i zupełnie nowe, skrajne postawy. Dzisiejsze dziewczyny muzyków to fanki Pameli des Barres lub Pauli Yates, które nie umieją wyciągnąć wniosków z ich historii. Robią zdjęcia na bloga, czasem miniwywiad dla „Nylona” albo kampanię Urban Decay. To tyle. Gdzie czasy chłopców w eyelinerach, kolorowych szminek, brokatu i dźgania się nożami? Biedny Sid Vicious przewraca się w grobie, kiedy w "500 Days of Summer" słodziutka Zooey Deschanel porównuje Josepha Gordona-Levitta do Nancy Spungen. Bo przecież każda kłócąca się para to Sid i Nancy. Najlepiej na koszulce z Urban Outfitters. x