105

Co tydzien donosimy o nowych trendach w modzie, dizajnie i sztuce dobrego życia, zebranych z lokalnych i globalnych źródeł. Bądź na czasie.

Dobry projekt: Mam wiadomość

Dla wszystkich miłośników sztuki, filmów z Meg Ryan oraz polskiej szkoły plakatu. Ta ostatnia, nie wiedzieć czemu, popada ostatnio w zapomnienie. – Od maja do listopada klasyczne polskie plakaty pokazywane były w nowojorskim Museum of Modern Art; polscy krytycy ledwie odnotowali ten sukces. Tymczasem kiedy w Nowym Jorku wystawiał Uklański, trudno było znaleźć gazetę bez dwukolumnowej relacji. A przecież – halo, halo – polska szkoła plakatu jest świetnym i doskonale rozpoznawalnym dziedzictwem wizualnym. Niekoniecznie skazanym na dogorywanie w antykwariatach i występy na drugim planie w amerykańskich komediach romantycznych (zagadka: w ilu filmach Meg Ryan ma w kuchni plakat Młodożeńca? Podpowiedź: w więcej niż dwóch). W dodatku zostały po niej struktury akademickie – na krajowych akademiach wykładają jeszcze uczniowie Cieślewicza i Lenicy. To oni kształtują styl młodych grafików, którzy czerpią z tej tradycji, co najlepsze, uwspółcześniają ją, a potem i tak kończą, projektując pod dyktando klienta opakowania starterów telefonicznych w agencjach reklamowych. Pomyślałam, że warto stworzyć platformę dla młodych grafików, którzy mogliby bez ograniczeń realizować projekty osadzone w tej tradycji – mówi Ania Theiss, redaktorka, dziennikarka, krytyczka sztuki, która wymyśliła Posterpolex. Wymyśliła, ale co ważniejsze rozkręciła, ponieważ platforma właśnie rusza. Posterpolex oferuje plakaty młodych, ale już odnoszących sukcesy artystów (na początek: Oli Cieślak, Łukasza Sawickiego, Wojtka Domagalskiego, Jaremy Drogowskiego i Marty Malesińskiej).                                          

 Punktem wyjścia ich działań były klasyczne tematy polskiej szkoły plakatu, ale nie wszyscy z zaproszonych artystów wybrali stylistykę retro. Część z nich skręciła w stronę eksperymentów ze street artem. Ich prace wyprodukowane przez Posterpolex (wydrukowane w technice offsetowej, sitodruku i technikach warsztatowych) są sygnowane, dostępne w limitowanych edycjach, każda z nich kosztuje ok. 150 złotych. – Mam nadzieję, że oprócz artystycznego networkingu projekt będzie oddziaływał dwutorowo – z jednej strony strzepie trochę kurzu z polskiej szkoły plakatu, z drugiej – uświadomi, że za nieduże pieniądze można mieć piękną, doskonale zaprojektowaną rzecz z podpisem dobrego artysty.
Naprawdę nie warto kupować zdjęcia trzech cytryn i pomarańczy w supermarkecie budowlanym, żeby mieć coś do powieszenia na ścianę – przekonuje założycielka Posterpoleksu, a my oczywiście przytakujemy skwapliwie. Plakaty powstałe pod auspicjami platformy nadają się idealnie na przykład na prezent, niekoniecznie świąteczny, bo takich prezentów życzylibyśmy sobie przez cały rok. Sprawcie sobie taki prezent sami, a potem sfotografujcie moment zawieszania trofeum. W styczniu rusza bowiem akcja „Pokaż twój posterpolex”. Przysyłajcie zdjęcia dokumentujące to, jak powiesiliście wasze posterpoleksy. Najciekawsze zostaną nagrodzone kolejnym plakatem. x

www.posterpolex.pl

Tekst: Hanna Rydlewska