Do Red Hot Chili Peppers zniechęciłem się jakąś dekadę temu, ale do Fru wciąż nie tracę sympatii. Ma on na koncie rzeczy lepsze i gorsze, jednak niejednokrotnie na swych licznych (zwłaszcza wyrzucanych w zawrotnym tempie w 2004 roku) płytach, pomimo skłonności do nieco pretensjonalnej emocjonalności, potrafił poruszyć. The
Empyrean to album bardzo nostalgiczny. Wypełniające go songi momentami są nieznośnie podniosłe i zdradzają jakieś kiepskie soft progrockowe ciągoty, ale mimo to, wbrew wszelkiemu zdrowemu rozsądkowi, nierzadko doprawdy urzekają. Poetyce artysty – opartej na głębokiej uczuciowości, doskonałej melodycznej wrażliwości, a jednocześnie dużej swobodzie, nonszalancji – sprzyjają aranże, tyleż bogate (smyki), co pełne luzu, jamowego, psychodelicznego kolorytu. Wśród gości: Johnny Marr z The Smiths, Flea oraz Josh Klinghoffer.
JOHN FRUSCIANTE
The Empyrean
Record Collection