Co tydzien donosimy o nowych trendach w modzie, dizajnie i sztuce dobrego życia, zebranych z lokalnych i globalnych źródeł. Bądź na czasie.

Serhij Żadan. China Town w Charkowie


Polskie kobiety za marihuanę, Pierwsza ukraińska księgarnia w Charkowie, Muzyka ska zamiast tyrad Busha, Kreowanie własnych czytelników, Młodzież po trzydziestce.
Imają się go niecodzienne koncepty, jak niecodzienne były jego dotychczasowe zajęcia: walka o ukraińską demokrację, współtworzenie literackiej sceny, płynne balansowanie między prozą a poezją. Zaangażowanie, talent oraz bezpośredniość zyskały mu fanów w całej Europie Środkowej, z Jurijem Andruchowyczem i Andrzejem Stasiukiem na czele. Swoje pomysły na życie i literaturę w trakcie miłej pogawędki na kamieniach przed żoliborskim klubem Pracovnia naświetlił „Exklusivowi” Serhij Żadan.


W Hymnie demokratycznej młodzieży napisałeś, że „naprawdę nikt nie umiera z braku tlenu, umiera się z braku miłości lub z braku kasy”. Czego potrzebuje do życia Serhij Żadan?
Miłości i kasy (śmiech). Hymn... to ironiczna książka. Jest w niej bardzo dużo humoru i nie wszystkie jej fragmenty należy traktować poważnie. Sam tytuł jest ironiczny i z tym zdaniem o kasie jest podobnie.

To spróbujmy bez ironii. Bez czego nie możesz funkcjonować?

Nie potrafię wymienić rzeczy, bez których nie mogę żyć. Nie jestem więźniem potrzeb, czy to finansowych, czy metafizycznych. Życie to taka piękna sztuka. Czuję się w nim bardzo komfortowo.

Nazwałeś Hymn... książką ironiczną. My w tym duchu zastanawiałyśmy się, jak stara jest młodzież na Ukrainie, bo w twojej książce ma koło trzydziestki...

Moja generacja była młodzieżą dziesięć czy dwadzieścia lat temu, kiedy zaczęły się procesy demokratyczne, i już nią pozostała, choć ma trzydziestkę na karku. Próbuję tu podmiany definicji, spekuluję, że to pierwsze demokratyczne pokolenie na Ukrainie. Moja generacja jest traumatyczna. Powstała ze Związku Radzieckiego i mocno odczuła na sobie depresyjne lata 90.

Czy to pokolenie kiedyś dorośnie? Jakie będzie za dziesięć lat?
Sam jestem ciekaw. Tak naprawdę wszystkie moje książki są o nim. Ale zaczynam pisać nową powieść, której bohaterowie są już inni. Kiedy masz trzydzieści lat, zaczynasz rozumieć, że nie jesteś już młodzieżą – ani demokratyczną, ani antydemokratyczną. Stałeś się dorosły i musisz sobie jakoś dawać radę z życiem, ze światem, z demokracją i samymi nastolatkami, którzy bardzo się zmienili od czasu, gdy ty miałeś kilkanaście lat.

Czy uświadomienie sobie, że nie jesteś już młodzieżą, to bolesny proces?

Dla mnie osobiście nie. Życie mija, i to normalne, a nie straszne. Ale rozumiem, że dla wielu osób dorastanie może być bardzo bolesne, bo to często bardzo „pijany proces”. Najgorzej jest, kiedy nie masz lat trzydziestu, tylko dwadzieścia pięć, i myślisz sobie, że dwadzieścia siedem lat to już katastrofa, starość! Ale potem mija kolejne pięć lat i konstatujesz, że fajnie mieć trzydzieści, bo czeka cię co najmniej drugie tyle.

Pokolenie, które opisujesz, usiłuje radzić sobie w nowej rzeczywistości Ukrainy. Bohaterowie Hymnu... szukają niszy na rozkręcenie biznesu – otwierają prywatne krematorium, zakładają pierwszy klub gejowski w Charkowie, kręcą film porno ze środków włoskiej fundacji. Czy tych biznesmenów rzeczywiście spotkamy w twoim mieście?
Wykorzystałem prawdziwe historie, oczywiście nie w stu procentach, ale sytuacje z klubem gejowskim i operatorem filmu porno naprawdę miały miejsce. Moi bohaterowie nie szukali jednak niszy na biznes, lecz niszy na miejsce w życiu. Zadawali sobie nie tylko pytania pragmatyczne, ale również metafizyczne.

Czy sam zrealizowałeś również jakiś biznesplan?
W życiu, w czasach młodości (śmiech), robiłem bardzo dużo rzeczy. Choć brzmi to paradoksalnie, założyłem pierwszą ukraińską księgarnię w Charkowie. Tyle że nie był to sposób na biznes, ale projekt kulturalny. Księgarnia istniała jakieś trzy lata. Potem wyjechałem na dłużej i kiedy wróciłem, już jej nie było.

Co się z nią stało?
Ludzie, którzy się nią zajmowali, najwyraźniej nie dali sobie rady.

Co jeszcze robiłeś?
Organizowałem koncerty, festiwale. Tego wszystkiego nie robiło się jednak dla pieniędzy.

Czy to było właśnie szukanie swojego miejsca?
Dla mnie ta cała działalność związana z kulturą oznacza nie tyle szukanie dla siebie miejsca, co tworzenie nowej rzeczywistości. Charków bardzo się zmienił od czasu, gdy w wieku 17-18 lat zostałem młodym pisarzem. Nie istniało środowisko literackie, krąg młodych literatów. Uznałem, że coś trzeba z tym zrobić, ponieważ trudno być pisarzem bez czytelników.

Postanowiłeś sam ich sobie stworzyć?

Faktycznie tak było. Zaczęliśmy z kolegami organizować pierwsze koncerty, festiwale, wydawać gazety i czasopisma w samwydawie. Po latach wszystko się zmieniło. Charków jest teraz taką literacką stolicą. Chodzi więc o konstruowanie rzeczywistości, choć brzmi to patetycznie.

Jak wygląda dziś życie w twoim mieście? Po przeczytaniu Hymnu… interesują nas szczególnie relacje uczuciowe, bo w żadnej ze swoich poprzednich książek nie poświęciłeś tak dużo miejsca romantycznym wizerunkom kobiet.
Charków to studenckie miasto. Mieszka w nim dwieście tysięcy studentów, którzy wnoszą swoją energię. Na ulicach widać bardzo dużo młodych ludzi. Wszystkie te pary, które całują się i obejmują na ulicach, robią bardzo sympatyczne wrażenie. Nad wyraz ciekawie jest je obserwować i o nich pisać.

Więc Charków jest romantyczny?
Każde miasto jest romantyczne. Romantyzm to coś, co nosisz w sobie. Mieszkańcy Charkowa na pewno.

Jakie zmiany w przestrzeni miejskiej, społecznej są najbardziej widoczne?

W oczy rzuca się duża grupa imigrantów z Chin, Wietnamu i Afryki. Tworzą największe targowisko w Europie Wschodniej. To takie miasto w mieście – ci wszyscy przyjezdni mieszkają tam i pracują. Na razie nie dzielą się swoją kulturą czy zwyczajami, ale to tylko kwestia czasu. Jest ich kilka tysięcy i za jakiś czas zaczną się asymilować. Myślę, że w Charkowie za parę lat będzie już Chinatown.

Co jeszcze mogłoby skłonić nas do wizyty w twoim mieście?

Mamy ciekawą starą architekturę, dużo secesji. Charków był stolicą radzieckiej Ukrainy i zarazem stolicą konstruktywizmu. Warto zobaczyć dworce w tym stylu. Poza tym w mieście panuje bardzo pozytywna atmosfera. Mieszka tu dużo ciekawych muzyków, pisarzy i artystów.

Jesteś kibicem piłki nożnej. Czy Polsce i Ukrainie uda się zorganizować Euro 2012?

Myślę, że Ukrainie się uda, ale mam wątpliwości co do polskiej strony przedsięwzięcia. U nas stadiony są już prawie gotowe. Ten w Charkowie właśnie jest modernizowany. A ja rzeczywiście jestem zapalonym kibicem – wybieram się do Austrii na Euro 2008, razem z Jurijem Andruchowyczem byłem też na mundialu w Niemczech

Tuż przed tym wyjazdem na spotkaniu autorskim mówiłeś, że jeżeli Polska i Ukraina będą razem organizować Euro, w ramach współpracy chętnie przyjmiecie do siebie polskie kobiety, a do naszego kraju będziecie wysyłać marihuanę. Czy ten pomysł jest nadal aktualny?
Nadal bardzo podoba mi się punkt pierwszy (śmiech). Nie wiem, czy na taką wymianę świadczeń pozwolą mechanizmy demokratyczne, ale to piękne marzenie.

Nagrywasz płytę z zespołem Sobaki v Kosmose. Z jakiej planety przybywają?
Przybywają z Ziemi (śmiech). Sobaki to chłopaki z rejonów poprzemysłowych, którzy grają fajną uliczną muzykę.

Czy mają w takim razie jakiś przekaz z Ziemi dla kosmosu?

Myślę, że to po prostu pozytywne granie [Sobaki v Kosmose grają ska – przyp. red.]. Byłoby dobrze, gdyby Marsjanie po wylądowaniu na Ziemi zamiast przemowy Busha usłyszeli właśnie ich.

Podobno pracujesz nad scenariuszem. Kiedy zobaczymy film na jego podstawie?
Scenariusz jest już gotowy, ale nie wiem, kiedy powstanie film. To taka czarna komedia o cyrku, który przyjeżdża z Zakarpacia do Charkowa i tam zaczynają się groteskowe historie. Ma być bardzo śmiesznie.

Serhij Żadan, urodzony w 1974 r., to jeden z najsłynniejszych ukraińskich pisarzy młodego pokolenia, aktywista, performer, poeta. Jest piewcą Charkowa i wnikliwym badaczem pokolenia transformacji. Angażował się w pomarańczową rewolucję, ale nie brał udziału w wyborach. Z wykształcenia germanista, wykładał na uniwersytecie, ale nad karierę akademicką przedłożył animację sceny artystycznej Charkowa. W Polsce najbardziej znane są jego powieści Depeche Mode (2004) i Anarchy in the Ukr (2005) oraz najnowszy zbiór opowiadań zatytułowany Hymn demokratycznej młodzieży (2006). Obecnie pracuje nad projektem muzyczno-poetyckim z zespołem Sobaki v Kosmose, z którym wystąpił w maju w Polsce.


Foto: Paweł Eibel
Tekst: Anna Budyńska i Agata Michalak